sobota, 26 kwietnia 2014

rozdział 18- Potrafimy kochać i marzyć, więc wszyscy jesteśmy zwycięzcami.

*narrator*
- Austin...- ich pocałunek przerwał cichy szept brunetki, która powoli odsunęła się od chłopaka. Zapanowała głucha cisza. Blondyn patrzył się na dziewczynę pytającym wzrokiem. Po paru minutach ciszy, Austin znowu przysuną się do brunetki, delikatnie ją całując. 
- Austin...- powtórzył się szept dziewczyny. Teraz to chłopak odsunął się od Ally. 
- Co?!- zapytał dość głośno, poirytowanym już głosem. 
- My... nie powinniśmy. Nie możemy.- Jej głos był tak cichy, że mimo panującej w okół ciszy, chłopak ledwo mógł ją usłyszeć. 
- Czemu?- usiadł na łóżku wpatrując się w dziewczynę. 
- Bo... Ty jesteś z Kirą. My jeszcze niedawno się nienawidziłyśmy, a teraz.... no wiesz. To nie za szybk...- nie zdążyła dokończyć, ponieważ Austin złapał ją za rękę ciągnąc na łóżko. Już po chwili dziewczyna upadła na materac. Blondyn wylądował na dziewczynie. 
- Nie jestem już z Kirą. Zerwałem z nią tuż przed wyjazdem do Cimmeri. I dla mnie nie jest za szybko. A nawet jeśli to nie ma znaczenia.- Chłopak nadal leżąc na brunetce, ponownie ją pocałował. Tym razem Ally nie stawiała oporów. Dziewczyna oplotła nogami nogi blondyna. Nie wiedziała co zrobić do końca z rękoma, więc postanowiła położyć je na głowie Austina. Było jej dość ciężko wykonać ten ruch, ponieważ chłopak leżąc na niej, uniemożliwiał jej czynność. Po chwili jednak poczuła pod palcami miękkie włosy chłopaka. Zanurzyła w nich palce, delikatnie je przeczesując. Wiedziała, że spodobało się to blondynowi, gdyż przez pocałunek przedarł się jego delikatny uśmiech. Nagle poczuła coś dziwnego. A dokładnie w swoich ustach. Austin delikatnie wsunął swój język do jej buzi. Jeszcze nigdy nie całowała się z języczkiem. Na początku poczuła się nie komfortowo, jednak po chwili zaczęło jej się to podobać. Nawet bardzo. Minęło trochę czasu... w sumie oboje już dawno stracili jego rachubę. Jednak Ally leżąc pod ciężarem chłopaka miała ograniczony dostęp powietrza. Po woli zaczęło jej brakować tlenu. Odsunęła się delikatnie od blondyna, jednocześnie łapiąc oddech. Austin spojrzał na dziewczynę trochę zdziwionym wzrokiem jednak po chwili na na jego twarzy zagościł szarmancki uśmiech. Trochę zdziwiona dziewczyna zaczęła obserwować jego ruchy. Chłopak zsunął się na dół. Zatrzymał się przy pęmpku, po czym delikatnie zaczął podwijać bluzkę dziewczyny. 
- Co ty robisz!?- zaprotestowała brunetka gwałtownie podciągając bluzkę na dół. 
- Spokojnie. Nic złego bez twojej zgody nie zrobię. Ale teraz mi zaufaj- spojrzał błagalnym spojrzeniem na brunetkę. Na Ally podziałał ten sposób, gdybyż po chwili odsunęła ręce. Austin ponownie podwiną koszulkę dziewczyny, tym razem do połowy. Delikatnie przyłożył swoje usta do brzucha brunetki. Najpierw powoli i czule całował jej brzuch. Kiedy już zaczęło go to nudzić, wkręcił się językiem w pępek brunetki, powodując, że przez ciało dziewczyny przeszła fala dreszczy. Chłopakowi spodobało się to jeszcze bardziej. Gdy powoli zaczął wyżej podnosić bluzkę dziewczyny, ponownie napotkał opór.
- Austin. Nienawidzę zachowywać się jak dorosła... ale..- urwała spoglądając na blondyna. Ten podniósł się i usiadł na łóżku, opierając się plecami o ścianę.
- Wiem. Przepraszam.
- Ok... - cicho odrzekła- Krtó.. która.. jest godzina?- wyszeptała po pewnym czasie ciszy. Austin podniósł głowę spoglądając na zegarek.
- Szósta...- odparł cicho.
- Będziemy tu siedzieć aż do ósmej?- zapytała kpiąco brunetka.
- Nie... poczekamy tylko, aż zakochana para się obudzi i... w tedy może pójdziemy do twojego pokoju i tam się przebierzesz?- Pokiwała tylko głową. Ally kompletnie już zapomniała, że ma na sobie tylko koszule Austina i krótkie spodenki. Spojrzała na chłopaka, on nie miał na sobie koszulki.
- Chodźmy pobiegać.- Oznajmiła dziewczyna gwałtownie wstając z łóżka. Można śmiało powiedzieć, że Austin popatrzył się na nią jak na skończoną idiotkę.
- Zwariowałaś?! Jest szósta rano...- odpowiedział blondyn nadal patrząc na Ally jak na debilkę.
- No chodź... trzeba się poruszać i rozgrzać...- Ally dokładnie przeciągała każde wymówione przez siebie słowo, jednocześnie ciągnąć chłopaka za rękę. On jednak nawet nie drgną.
- Ale tak na poważnie to... ty na pewno się dobrze czujesz? Nie masz gorączki... czy nie boli cię głowa?- zapytał zupełnie poważnie chłopak.
- Oj no przestań...
- Daj, sprawdzę, na pewno masz gorączkę. To od tego pływania w lodowatej wodzie! Mówię ci, że to na pewno od tego!
- Ja się topiłam geniuszu! A nie pływałam!- wykrzyknęła zdenerwowana dziewczyna.- I nie mam żadnej gorączki!- dodała po chwili. Jednak Austin nie odpuszczał. Usiadł na łóżku w stronę brunetki i przyłożył swoją dłoń do jej czoła.
- Zabieraj. Tą. Łapę. Z. Mojej. Głowy.- odrzekła spokojnie dziewczyna oddzielając i podkreślając każdy wyraz, jednocześnie mrużąc oczy ze złości.
- Ta łapa uratowała ci życie. Więc podziękuj i pocałuj "tą łapę". A tak na marginesie to się nazywa się dłoń. No przynajmniej ja tak to nazywam, ja tam nie wiem jak u ciebie to nazywają.- Odparł chłopak kapryśnym tonem głosu, przykładając rękę do ust Ally.
- No chyba cie coś boli. Nie mam zamiaru całować twojego łapska.- Teraz to Ally spojrzała na niego jak na idiotę.
- Jakoś nie miałaś problemów z całowaniem innej części mojego ciała- uśmiechnął się szyderczo chłopak. Jednak po chwili jego mina zmieniła się na udawany grymas.
- Tak się składa, że to nie ja zaczęłam tylko ty. I to ty marzyłeś o tym od dawna.- Ally starała się przybrać minę zadziornej panienki. Po tych słowach wyprostowała się i delikatnie oblizała usta.
- I chętnie bym to powtórzył- odparł bez skrępowania chłopak. Teraz w brunetce coś zawrzało. Nic nie powiedziała. Poczuła w brzuchu motylki. Oj, dużo motylek. Wpatrywała się tylko w czekoladowe oczy chłopaka. Teraz...najchętniej by go pocałowała. Ale... coś jej na to nie pozwoliło.
- To...- wydusiła z siebie słowo. Nie miała pomysłu na wymyślenie jakiegokolwiek tematu.- Idziemy biegać?- szybko wyrzuciła, nawet za szybko, gdyż chłopak ledwo ją zrozumiał.
- Ok... Ale...
- Co ale?- Pisnęła Ally. Zawsze piszczała i przerywała wypowiedzi innych, gdy czuła zdenerwowanie.
- Ale. Po pierwsze- biegamy niedaleko siebie. Po drugie- uważasz na siebie. Po trzecie- nie biegamy za długo. Po czwarte...- przewał. Podszedł do swojej szafy. Wyją z niej niebieską, zapinaną na zamek bluzę z kapturem, po czym podał ją dziewczynie.- Po czwarte ty biegasz w tym.
   Ally spoglądała to na bluzę to na Austina. Po chwili zastanowienia nałożyła bluzę.
- Ok. Ale ty też coś nałóż. Jest dość zimno.- Spojrzała na Austina proszącym wzrokiem.
- Ok...- odparł chłopak, po czym wyją z szafy czerwoną bluzkę w kratę. Ally  uśmiechnęła się słodko do Austina, po czym oboje ruszyli w stronę wyjścia.
    Znaleźli się na podwórku. Było zimno. Ally od razu zaczęła biec w stronę lasu.
- Ally! Zachowujesz się jak bachor! Mieliśmy biegać blisko! Zobaczysz, że się zgubisz!- krzyknął chłopak. Dziewczyna była już dość daleko od blondyna. Ustała na chwilkę, alby móc mu odpowiedzieć.
- A ty za to, zachowujesz się jak dorosły! Ciesz, się na razie tym, że nie masz większych obowiązków!- odkrzyknęła.
- Kiedy nie trzeba to ty zachowujesz się jak dorosła! A kiedy sytuacja wymaga odpowiedzialnego podejścia ty zabawiasz się jak rozpieszczony bachor!- wrzasnął zdenerwowany już dość mocno chłopak.
- I dobrze mi z tym- Usłyszał tylko. "Sama chciałaś"- wyszeptał, po czym sam pobiegł za dziewczyną.
*Ally*
   Myśli, że on może mi rozkazywać. A co ja jestem? Pies, dziecko? Nie wydaje mi się... W każdym bądź razie- nie mam zamiaru się go słuchać, nikt nie ma prawa mi rozkazywać.
   Biegłam przez cały czas. Nogi powoli zaczynały mnie już boleć, jednak to była, jak dla mnie, ta najbardziej niesamowita część biegu. Czujesz, że nie masz sił a mimo to chcesz biec dalej... to jest cudne uczucie. Biegam już od jakiegoś czasu.. nie nazwałabym siebie biegaczką, ale osiągam dobry czas. Zamknęłam oczy. Biegłam. Cisza. Nagle usłyszałam jakiś szelest. Zatrzymałam się. Cisza. Znowu nic nie słychać. Już chciałam ponowić wykonywaną czynność, jednak znowu usłyszałam szelest. Później odgłos się ponowił. Nagle usłyszałam.... jakieś kroki. Szelest i kroki, na zmianę. Odgłos zapinania guzika i czyjś oddech. Pomyślałam, że może być to Austin... ale.. on nie miał bluzy na guziki. Kroki nie ustępywały, stawały się coraz szybsze i częstsze, jakby przechodzące w bieg. Oglądnęłam się do tyłu, ponieważ to własnie za plecami słyszałam owe dźwięki. Nic tam nie było. Przyjrzałam się dokładniej. Nadal nic. Nagle na dróżkę z krzaków wypadł jakiś człowiek. Podniósł się i popatrzył prosto na mnie. Wyszeptał tylko jedno słowo:
- Uciekaj.
                                                                     ***
Heeej misieeee ! Jest zaraz pierwsza w nocy to się będę streszczać. A więc, wiem, że dawno rodziału nie było, jednak... no już nie mogłam się z tym wyrobić :/ Było bardzo mało czasu, duuużo nauki, wieeele sprawdzianów i ... życie osobiste. No tak, mimo wszystko każdy je ma.... Zaczęłam pisać ten rozdiał już wczoraj.. ale skończyłam go dzisiaj. Wiem, że nie jest najdłuższy, ale nie chciałm pisac dalej.. bo bym zepsuła zwrot akcji.. chyba tak to można nazwać :) Pod ostatnim postem przeczytałam komentarz dotyczący scen +18... i pytanie do was. Czy wy chcecie/czekacie na taki oto sceny? Jak już przeczytaliście w powyższym rozdziale pojawił się wątek ... takiej jakby namiastki miłości... jednak ja co do tego mam wieeele planów, których niestety, albo stety wam nie zdradzę. I prooszę o komentarze, bo one mnie motywują, nawet bardzo mocno... Claudi... ostanio ty mnie tymi minkami motywowałaś, że jak przeczytałam je u koleżanki na telefonie to przez cały dzień myślałam tylko o tym, że jak wrócę to zaczne pisać rozdział! Ah! no i przypominam, że mam aska, gdzie zawsze odpowiedam na pytania dotyczące bloga :) proszę, oto on : http://ask.fm/Weerruuu
Zapraszam serdeeecznie na niego, bo ja tam zawsze odpowiadam no i zawsze informuje, jak sie zapytacie ;) Jejku.. miało być krótko... no nic, to chyba, końce.. aaa no i jeszcze ty powiem, że ostatnim razem nie miałam jak odpowiedziec na wasze komentarze, ale teraz już spokojnie mogę, więc będę na wszystkie odpowiadałą i oczywiście ZAWSZE wszystkie czytam. No i ostatnie pytanie do was. Czy macie już jakieś plany na wakacje? Chętnie poczytam ;3 i odpowiem :) Jezuuu ... ja to chyba jednak straszna gaduła jeste ;D oki, teraz serio kończę, papap., kocham was mocno :***
                                                                                                                                    Weronika Love

piątek, 18 kwietnia 2014

Ogłoszenia.

A więc, wiem, że na blogu dawno nic nie było... i za to was przepraszam. Informuję, że ostatnio za dużo się działo i ledwo znajdywałam czas na spanie .... a teraz będę miała wolne, a więc w tym tygodniu dodam rozdział. A w między czasie zapraszam was na ten o to blog :
http://prawdziwe-zycie-wzloty-i-upadki.blogspot.com/
Warto, więc zabijcie wolny czas czytając go :) polecam :D
                                                                                                                                       Weronika Love

środa, 26 marca 2014

rozdział 17- Jeśli mnie oswoisz, będziemy siebie nawzajem potrzebować ...

*narrator*
    Ally wstała z łóżka. Wyciągnęła ręce przed siebie i brodząc nimi w ciemności zaczęła krążyć po pokoju. Austin usiadł na łóżku z zacieszem wymalowanym na twarzy.
- Ally?- zaśmiał się chłopak.- Kontaktujesz?- chłopak jednak nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Oparł się więc o ścianę plecami, oczekując dalszych zdarzeń.
Minęła minuta....
Dwie...
Trzy...
Dziesięć... tak samo. Nic się nie działo. Brunetka tylko krążyła po pokoju, brodząc rękoma w powietrzu. Austin, najwidoczniej miał już dość, więc postanowił, pomóc trochę dziewczynie.
- Allusiu... czas do łóżeczka... luli luli. Idziemy spać- chłopak mówiąc to, wstał z łóżka i chcąc popchnąć dziewczynę w stronę posłania, jednak  napotkał stanowczy opór. Zmierzył dziewczynę zdziwionym spojrzeniem i ponownie się zaśmiał.
-Ok, rozumiem. Żartujesz sobie. Ale dosyć, nakryłem cię, teraz idziemy spać. Dobranoc..- odparł kładąc się na łóżku. Blondyn zamknął oczy, powoli zasypiając. Nagle coś walnęło o jego łóżko. W jednej chwili otworzył oczy. Ally siedziała na jego posłaniu z zamkniętymi oczami i słodkim uśmiechem na ustach. Nadal była ubrana w koszulkę chłopaka, włosy mimo iż były już suche, nadal sterczały na wszystkie strony świata. Policzki miała czerwone, wyglądała na osobę która ma przynajmniej 39 stopni gorączki.
- Ally... dobrze się czujesz?- zapytał chłopak z widocznym przerażeniem w oczach. Nie uzyskał jednak odpowiedzi. Dopiero po paru chwilach dotarło do niego, że dziewczyna nadal lunatykuje. Nagle brunetka zrobiła coś, czego chłopak najmniej się w danej sytuacji spodziewał. Pochyliła się w stronę Austin'a, zupełnie tak, jakby zamierzała go... pocałować. Blondyn wahał się przez chwilę, nie wiedząc dokładnie co mógłby zrobić. Gdyby dziewczyna nie spała... sytuacja była by inna.. ale teraz? Gdyby się nagle obudziła... w tej pozycji, przecież to było by zwykłe wykorzystanie. Wykorzystanie, tego, że dziewczyna nie jest świadoma tego co robi. - Przepraszam Ally.. muszę.- Chłopak gwałtownie obrócił brunetkę na plecy, podtrzymał za nadgarstki, tak, aby nie mogła się wyrwać. Sam siedział na niej okrakiem, wstrzymując dziewczynę od wyrywania się. Nie mógł pozwolić, aby do czegokolwiek doszło... nawet do zwykłego pocałunku. Przecież... nie mógł.. nie teraz.. nie w ten sposób. Minęło parę minut. Ally się uspokoiła, nie wyrywała. Zasnęła. Austin położył się obok przykrywając ich kąłdrą. Popatrzył jeszcze przez chwilę na brunetkę. Wyglądała teraz tak niewinnie, słodko... Zupełnie nie przypominała w niczym tej buntowniczej feministki którą jest na co dzień. Każdego dnia próbowała wyglądać na silną, niezależną dziewczynę bez problemów. Tak było od zawsze. *Ally* - Bądź silna. Pamiętaj, że ludzie to dranie. W życiu zawsze możesz liczyć tylko na siebie. Ufaj sobie, ale nie ufaj ludziom. Nie okłamuj siebie, jeśli to potrzebne okłamuj innych. Przyjdzie taki czas, że to zrozumiesz. Zostaniesz kiedyś sama, będziesz mogła liczyć tylko na siebie, pamiętaj. Obudziłam się zdyszana. Znowu te same słowa w śnie. Znowu je słyszałam. Pamiętam je dokładnie. Utkwiły mi w głowie, miałam je tam od kąt tylko sięgam pamięciom. Jak byłam malutka.. słyszałam je co dziennie niczym kołysankę. Słowo w słowo. Mój mózg zapamiętał je dokładnie. Kiedyś ich nie rozumiałam. Ale teraz... znam ich znaczenie. Kiedyś chciałam je zapomnieć, ale utkwiły we mnie na dobre. Zawsze.. powtarzała mi je ta sama osoba. Nie znam jej. Bynajmniej nie pamiętam. To był ciepły lecz stanowczy głos starszej pani. Tak... na pewno starszej. Przetarłam oczy. Gdzie ja w ogóle jestem? Rozejrzałam się po pokoju. Pomieszczenie niczym nie różniło się od pokoju mojego i Grece. Ale jeszcze ciekawsze okazało się to, że obok mnie leżał Austin. Pamiętam dokładnie, że na pewno nie zasypiałam z nim. O jezu, a co jeśli?! Gwałtownie spojrzałam pod kołdrę. "Uff.."- pomyślałam. Byłam w ubraniach, tak jak zasypiałam. Czyli nic ciekawego się tej nocy nie stało... A więc jak się tu znalazłam? Nie przypominam sobie abym przechodziła w nocy do innego łóżka... ba! Nie przypominam sobie nawet, żebym się budziła. Popatrzyłam na zegarek. Wskazywał 5.00. rano. "Dość wcześnie"- pomyślałam. Postanowiłam wrócić do swojego pokoju. Delikatnie wyplotłam się z objęć chłopaka. Słodko wyglądał gdy spał. Niewinnie. Od przyjazdu do Cimmeri kompletnie się zmienił. Stał się czuły, słodki... opiekuńczy. - Dość. Nie rozczulaj się za bardzo- szepnęłam sama do siebie, po czym po cichu wyszłam z pokoju. Z łatwością znalazłam swój pokój. Znajdował się dokładnie piętro niżej. Zapukałam. Cisza. - Ally ty idiotko, przecież jest piąta rano, Grece penie śpi- ponownie zgardziłam sama siebie. Nacisnęłam na klamkę. Otwarte. Po cichu weszłam do środka, zamykając za sobą drzwi. Od razu zobaczyłam, że Grece smacznie sobie spała... ale nie była sama. Obok niej leżał Tom. "Dziwne"- pomyślałam. Nie chciałam ich obudzić więc ponownie opuściłam pokój. "Gdzie ja mam pójść.." - Ally?- usłyszałam. Gwałtownie odwróciłam głowę. - Austin.- Stwierdziłam głupio. Na przeciwko mnie stał blondyn. Miał słodko poczochrane włosy. Białą podkoszulkę i dość długie bokserki. Jejku, po prostu uroczy widok. - Czemu już poszłaś?- zapytał chłopak ziewając i delikatnie przecierając oczy. Na ten widok mimowolnie się uśmiechnęłam. - Nie chciałam sprawiać kłopotu... no wiesz... I tak już wczoraj zrobiłeś dla mnie dużo. Nawet za dużo. I na dodatek byłąm u ciebie na noc i jakim cudem my się znaleźliśmy w jednym... - Lunatykujesz jak wariatka- przerwał mi w połowie zdania. -Ouuuu... sorry- wykrztusiłam. To dobro dużo wyjaśniało. - Nie było tak źle- zakończył temat blondyn, puszczając do mnie oko. Uśmiechnęłam się do niego. Nastała cisza. Nie miałam nawet najmniejszego pomysłu na temat do rozmowy.- Ally. Bedziemy tu siedzieć, czy pójdziemy do mojego pokoju? - Ale...- nie dokończyłam, gdyż chłopak złapał mnie za nadgarstek, ciągnąc za sobą do pokoju. *narrator*
Drzwi się zamknęły. Ally usiadła na łóżku chłopaka. - Cooo będziemy robić przez te trzy godziny?- zapytała Allyson z lekkim zawahaniem. - Wiesz... poczekamy aż szczęśliwa parka się obudzi- blondyn uśmiechną się słodko. Ally także. Byłą przecież przyjaciółką Grece, cieszyła się jej szczęściem. - Austin. zaczęła wlepiając wzrok w podłogę.- Dziękuję.- wstała.
Blondyn nakrył jej dłoń swoją. Spojrzał z ukosa na ich złączone dłonie. - To jakiś miastowy zwyczaj, tak?- Ally nie mogła się powstrzymać i parsknęła śmiechem. Ich palce się splotły i momentalnie poczuła gęsią skórkę. - No co?- speszył się Austin.- Wy dzieci któe wychowały się w miastach, macie mnustwo dziwnych zwyczajów. - No tak- powiedziała dusząc się ze śmiechu.- Biedne wiejskie dzieci nie wiedzą co tracą. - Też tak słyszałem. I wiesz co?- Przyciągnął ją do siebie.- Kiedyś naprawdę chciałbym wiedzieć co straciłem. Ich twarze były tak blisko siebie, że dalszy rozwój wypadków był nieunikniony. Przeszedł po niej przyjemny dreszcz, gdy poczuła delikatny dotyk jego ust, i złapała go za szyję, by przyciągnąć jak najbliżej. Ciepło jego warg sprawiało, że po jej ciele przechodziły kolejne fale dreszczy.Po chwili chłopak zaczął delikatnie całować szyję brunetki. Po upływie paru minut jego pocałunki stawały się coraz bardziej natarczywe, jednak nawet w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało to brunetce ...
***
Kochane misie ! Ogłaszam, że przez to, iż chciałm komuś pokazać co napisałam uratowałam ten rozdział. Jezu jak mi ulżyło. Tylko, literki są troszke inne, ponieważ skopiowane z fejsa... ale mam nadzieję, że czytelne.. Przepraszam, za tak długą nieobecność, ale moje wszystkie wolne chwile ostatnio poświęcałam albo nauce, albo przygotowaniom na spektakl, który będzie w piątek. Tak, jestem w grupie teatralnej :D Ahh no i dziękuję Claudi za zmotywowanie mnie do wzięcia udziału w konkursie, nawet nie masz pojęcia ile pomysłów mi podsunęłaś ! Jeszcze nie skończyłam opowiadania, ale jak ukończę to na pewno tu wstawię ;) Dla fanów Auslly dedykuję ten rozdział, gdyż moim zdaniem, jej przesłodzony.. ale tak bardzo tego oczekiwaliście, że po prostu wam ulegam. Co by tu jeszcze.... Niestety nie obiecuję wam, że Auslly się zejdzie.. bo no... to by było za nudne ;p Aaaa ! no i jeszcze. Jeżeli będę ( tak jak teraz na przykład) wzlekała z rozdziałem to piszcie komentarze, bo ja jak czytam te " :( " to od razu się motywuje i pisze. No i możecie także pisać i upominać się na asku http://ask.fm/account/questions .. to wszystko :D Chyba... Dobrze wiec papatki i całuję :*
Weronika Love

Trzymajcie mnie bo umre ;_;

A więc tak... napisałam piękny rozdział. Ale niestety... mi się calusieńki skasował. Ale na szczęście wysłałam go wcześniej do chłopaka. Ale, kiedy go próbowałam skopiować to jakieś dziwne litery wychodziły. Więc ja idę go teraz przepisywać... Zaczne od razu... ale... to może zająć, bo był długi... Góra do jutra. Wybaczcie... Całuję :*

czwartek, 6 marca 2014

rozdział 16- Język jest źródłem nieporozumień.

*Ally*
    Zamknęłam oczy. To uczucie, gdy jestem bezwładna, a podtrzymywana przez inną osobę. Gdy czuję, że nie spadnę. Gdy powoli wdycham jego zapach i kładę głowę na jego ramieniu. To jest nie do opisania. Jednym słowem powiedziałabym, że było cudownie... nieziemsko. Nie, tego nie da się opisać ani jednym słowem, ani żadnym innym. To trzeba tylko poczuć, inaczej się tego nie zrozumie. Pamiętam, jak kiedyś Dallas mnie podnosił... Ale wolałabym o tym zapomnieć, gdyż uczucie które czułam w tedy a uczucie które czuje teraz, oba są sobie zupełnie obce. Z tamtego zdarzenia pamiętam tylko tyle, że po pewnym czasie mnie puścił i pozwolę sobie zacytować jego słowa "Przecież masz nogi!"- tak, to własnie powiedział. Zupełnie nie romantycznie... cały on. Zadufany narcyz, opiekuńczy... dla samego siebie. Od niedawna zastanawiam się po co on w ogóle ze mną był... aby się mną pobawić? A może coś na prawdę do mnie czuł? Nie, to jest wykluczona opcja. Chyba się aż go o to kiedyś zapytam. Jestem ciekawa jego miny... i tego co odpowie. No nic, Dallas to nie zbyt dobrany temat do teraźniejszej sytuacji. Teraz czułam błogość i nie chciałam aby teraz nikła przez myśli o Dallas' ie, które przyprawiały mnie o mdłości.
*narrator*
   Kiedy Ally już kompletnie przestała myśleć, zasnęła. Austin czując iż jej ciało stało się odrobinę cięższe i jeszcze bardziej bezwładne, delikatnie się uśmiechną. Wiedział, że dziewczyna śpi, co samo w sobie go ucieszyło. Sam nie wiedział dla czego, może dla tego, że kiedyś przeczytał w jakiejś książce, że gdy dziewczyna zaśnie w ramionach chłopaka to mu ufa? Nagle chłopak staną przy wejściu do Cimmeri. Nogą popchną drzwi, które ze starości dość głośno zaskrzypiały. Blondyn wszedł do środka. Wokół panowała głucha cisza, której towarzyszyła kompletna ciemność. Rozejrzał się w około nie mając pojęcia w którą stronę się udać. Mimo iż znał na pamięć cały budynek, nie miał pojęcia który pokój może należeć do Grece i Ally, a sprawdzenie 959 pokoi, było by zbyt pochłaniającą pracą, zwłaszcza iż dziewczyna sprawiała coraz to większe obciążenie chłopakowi. Blondynowi nie pozostało nic innego jak udanie się do sypialni, którą dzielił wraz z Tom' em.
   Austin delikatnie przekręcił klucz w zamku. Gdy wszedł do środka ku jego zdziwieniu Tom spokojnie spał już w łóżku. "Jak on... to zrobił?"- pomyślał blondyn, jednak po chwili jego głowę zajął kolejny problem, a dokładnie gdzie może ułożyć brunetkę. Czując kompletny brak sił w barkach chłopak delikatnie położył Ally na łóżku, a sam ukucną przy posłaniu kolegi, delikatnie go szturchając.
- Tom! Pobudka!- wyszeptał blondyn potrząsając kolegą.
- Co... co się dzieje?- zapytał mrużąc oczy brunet.
- Zwolnij swoje łóżko- odparł Austin.
- Po co ci dwa? Masz swoje...- wymruczał nadal nie do końca obudzony chłopak.
- Potrzebne. Wiesz gdzie ma pokój Ally i Grece?- zadał pytanie blondyn.
- Nooo taaa...
- U nich jest jedno wolne łóżko, idź i tam dzisiaj będziesz spał, ok?- wyszeptał Austin starając się nie obudzić Ally.
- A sam se idź!- dość głośno szepnął zdenerwowany już Tom, nakrywając głowę kołdrą.
- No weź, tylko dzisiaj!
- A czemu ty nie możesz...?- chłopak wychylił czubek głowy spod pierzyny.
- Bo ja nie wiem gdzie jest ich pokój, a po drugie to twoja dziewczyna w nim śpi...- uśmiechną się szydersko Austin. Tom gwałtownie wyskoczył z łóżka i wychodząc z pokoju, szepną tylko ciche "dobranoc" po czym udał się do pokoju dziewczyn. Austin spojrzał na śpiącą Ally. Wyglądała tak niewinnie i słodko. Miała nadal przemoczone włosy, a jej skóra pokryta była gęsią skórką. Usta dziewczyny zaczerwieniły się pod wpływem zimna, a uroku dodawała jej koszula Austina, która była na tyle długa, że mogła zakryć jej spodenki. Przez to całe zamieszanie blondyn nie zauważył nawet, że nie ma na sobie górnej części garderoby. Ale nie przeszkadzało to mu zbytnio. Przykrył brunetkę kocem, co czym sam położył się na łóżku Tom'a. Zamknął oczy, jednak na samo wspomnienie dzisiejszych zdarzeń powieki same mu się otwierały. Za dużo się zdarzyło, aby teraz mógł spokojnie spać. Nagle usłyszał skrzypnięcie łóżka. Spojrzał się na swoje posłanie na którym obecnie spała Ally. Zobaczył, że dziewczyna siedzi na łóżku w bezruchu. Przyjrzał się mocniej. Dostrzegł, że Allyson ma zamknięte oczy. "Musi lunatykować"- pomyślał Austin, który był ciekaw nadchodzących zdarzeń...
                                                                                   ***
Witajcie moje cudne miśki ! Musieliście tyle poczekać gdyż ja dopiero dzisiaj dostałam komputer a pisanie na telefonie to udręka.... Jezu okropność ! Dlatego wolałam już poczekać. Wybaczcie.... znowu... za dużo tego. A właśnie ten rodział zaczęłam pisać o 22:30 a jest 23:40, a jutro szkoła .... więc notka będzie krótka.... Nauki mam dużo a teraz dodatkowo poświęcam czas na pewną osobę, która pojawiła się w moim życiu i ja na razie niech zostanie :) Jezu ja jutro nie wstane xddd sama sobie krzywdę robie.... ale wszystko dla was ! I przepraszam, że rozdział króki, ale musze iść spać.... za to następny pojawi się szybciej, o wiele :D  Dobra ide spać..... pappapa kocham <3 całuję :**
                                                                                                             Weronika Love

czwartek, 20 lutego 2014

Przeprosiny i ....

Przeraszam was, że nie dodałam rozdziału, ale nie mam dostępu do komputera.... przepraszam.... jednak to nie zależy ode mnie.... Komputer odzyskam dopiero za dwa tygodnie, jednak rozdział wstawie wcześniej z komórki, ale on jest nie skończony... Trochę ciężko pisze się na komórce, ale damy radę :) Całuję, wybaczcie :*
                                                                                                                                    Weronika Love

piątek, 31 stycznia 2014

No niestety.. ale nie martwić się !

A więc do sedna, bo jutro wstaje na 6 a jest północ ;______; JEZU ! A więc, jadę jutro do mojej rodzinki z Warszawy i oczywiście na koncert R5 (to główny cel) Ale, że dzisiaj sie nie wyrobiłam z rozdziałem, to musicie poczekać aż wrócę... Jak na jakąś chwilę wyrwę komputer od mojej siostry z Warszawy to zaczne pisać, ale małe są szanse na skończenie ... Ale się postaram ! Inforuję was o tym, abyście nie czekali bez sensu.. a i wracam w czwartek wieczorem :) No... ja do Warszawy mam samochodem 5-6 godzin, bo jadę z mazur... Jezu jak ja wstane!? Walcem mnie podniosą z łóżka rano...no chyba. Ale odeśpię w samochodzie, będą kocyki... oby. Oki ide spaciu paaaaaaaaaa kocham i postaram się napisać cokolwiek :**** Całuję :*
                                                                                                                Weronika Love